Ostatnie posty
Wyróżnione posty

Plener w Mosznej. Jak to było?

June 7, 2018

 

Było... upalnie :) Tak prawdziwie po Polsku upalnie, taka dosłownie cisza przed burzą. Duszno i powietrze parzyło. Ja mając na sobie krótki rękaw myślałem że się ugotuję a co dopiero Limba :) Tak, tak moi drodzy Limba, cudowny i kochany pies Marty i Mariusza

 

 W drugiej kolejności podziwiałem Mariusza który sporą część sesji wytrzymał w marynarce i ściągał ją dopiero kiedy mówiłem że robimy bez marynarki. Później zastanawiałem się czy Marcie nie jest gorąco ale była cały czas uśmiechnięta więc stwierdziłem że jest ok :)

 

 Tak na dobrą sprawą w ogóle nie pomyślałem o Anecie która często mi dzielnie towarzyszy podczas sesji, nie tylko tych ślubnych. Nie myślałem o jej komforcie nie dla tego że jestem obojętny na jej los, ale dlatego że wiem że jej sprawia to tyle samo radości co mi. Nie ważne czy mróz czy upał. 

 

 Wielkie dzięki za nieprzecenioną pomoc przy sesji i za fajne foty do wpisu. Ja jak zwykle byłem okrutnie zgrzany, dobra nie ma co owijać w bawełnę, spocony. Zawsze wykazuje dużą nadpobudliwość na sesjach ale to dlatego że tak mnie one cieszą że nie macie pojęcia!

 

 Moi drodzy i tak właśnie wyglądają plenery od zaplecza, nie raz praca w upale, nie raz w mrozie, często długie i męczące dojście do miejsca sesji, ale warto. Warto po to żeby móc na te zdjęcia spojrzeć z sentymentem po latach, nie tylko podziwiając jak pięknie wyglądaliście, ale jak fajny to był dzień.

Wybrane zdjęcia z sesji Marty i Mariusza po kliknięciu w obrazek 

 

 

 

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Podążaj za nami